Czytaj
Czy dzieci wychowujące się "w brudzie" rzadziej chorują? - ilustracja

Czy dzieci wychowujące się "w brudzie" rzadziej chorują?

dr Wojciech Ozimek
Oceń 29

Ostatnio zauważyłem kolejną ofensywę sławetnej "teorii higienicznej", głoszącej, że zbyt częste podawanie antybiotyków i wychowywanie w sterylnych warunkach powoduje u dzieci zmniejszenie odporności, alergię, a dalej astmę. Mimo że hipoteza nie została póki co jednoznacznie potwierdzona, wiele osób uważa ją za prawdziwą, wiążącą i przyjmuje ją wręcz z entuzjazmem. Dlaczego? Bo jest ona trendy, eco, bio, natural, raw etc. Dla przeciętnego człowieka aktualna epidemia chorób, takich jak astma, alergie, choroby tkanki łącznej etc., tłumaczona jako wynik nadmiernej dbałości o czystość w krajach rozwiniętych, może być logiczna i atrakcyjna - Żyjemy w sztucznym świecie, oddychamy filtrowanym powietrzem, jemy sterylne jedzenie. W ten sposób pozbyliśmy się wielu chorób, ale zafundowaliśmy sobie inne. Zapomnieliśmy o tym, że nasz układ odpornościowy musi się uczyć prawidłowego działania od najmłodszych lat - twierdzi prof. Joel Weinstock. 

Część osób bez żadnych zastrzeżeń wdraża tę koncepcję w życie.

Oczywiście wiemy już, że wiele bakterii żyjących w jelicie czy na skórze jest korzystnych dla zdrowia człowieka. Okazuje się, że to samo dotyczy części pasożytów. Niewykluczone więc, że w przyszłości dzieci będą "szczepione" za pomocą starannie dobranych pasożytów. Badania prowadzone na Uniwersytecie Iowa wykazały, że włosogłówka świńska może być skutecznym lekiem na schorzenia jelita grubego, takie jak wrzodziejące zapalenie okrężnicy i chorobę Leśniowskiego-Crohna. To budująca informacja, bo w ostatnich 60 latach lawinowo rosła liczba osób cierpiących na te schorzenia, głównie w krajach uprzemysłowionych. 

Koncepcja nie jest taka nowa. Już na początku lat 90. zrozumieliśmy, że w części przypadków może to być związane z niewłaściwą dietą, powszechną antybiotykoterapią, przerostem drożdżaków jelitowych i tym, że pozbywamy się części pasożytów jelitowych, które potrafią wybiórczo blokować działanie układu odpornościowego człowieka. Gdy ich zabraknie, może w pewnych przypadkach dojść do nadmiernej aktywacji mechanizmów obronnych i odczynów autoimmunologicznych, skutkujących uszkodzeniem własnych tkanek.

Uczeni sprawdzili słuszność tej tezy, podając pacjentom z zapaleniem jelit jaja włosogłówki świńskiej, która nie wywołuje u ludzi istotnych klinicznie objawów, nie może się rozmnażać w ludzkim organizmie i jest z niego usuwana po kilku tygodniach. U 50-70 proc. leczonych ustąpiły wszystkie objawy choroby. Podawane w szklance napoju jaja nie mają smaku i są tak małe, że praktycznie nie widać ich gołym okiem. Jaja pobierane są od świń z laboratoryjnej hodowli, a następnie oczyszczane i sterylizowane. Po wysuszeniu mogą być pakowane w kapsułki i przechowywane w lodówce nawet przez rok.

Dr Alan Brown z Instytutu Technologii w Massachusetts przypadkowo zaraził się wnikającym przez skórę tęgoryjcem dwunastniczym, który wraz z krwią dotarł i przyczepił się do ściany jelita. Od tego czasu koledze Brownowi przestał doskwierać katar sienny. Ciekawe, nieprawdaż? Tęgoryjec to pewna nowość, ale już wcześniej wiadomo było, że w niektórych przypadkach glisty i przywry z rodzaju Schistosoma są w stanie zapobiegać astmie i innym chorobom uczuleniowym. Z drugiej strony u bardzo wielu dzieci z glistnicą, nie tylko stwierdzamy nawracające obturacyjne zapalenie oskrzeli, ale wiele z nich ma wręcz zdiagnozowaną astmę, ustępującą po przeleczeniu w kierunku glistnicy. Prawda zapewne leży gdzieś po środku. 

Wg badań GINA (Global Initiative for Asthma czyli Globalnej Inicjatywy Zwalczania Astmy) dzieci wychowujące się na wsi, w rodzinie wielodzietnej, mające kontakt ze zwierzętami, gdzie nie zwraca się uwagi, żeby myć zawsze przed jedzeniem ręce, czy nie "całować się" z pieskiem czy kotkiem, rzadziej niż ich miejscy rówieśnicy chorują na alergie. Ma to związek z kontaktem z większą liczbą czynników infekcyjnych i intensywniejszą stymulacją układu odpornościowego, sprzyjającym powstaniu równowagi pomiędzy subpopulacjami limfocytów T pomocniczych (przypominam - przewaga limfocytów TH2 predysponuje do rozwoju alergii). Układ odpornościowy "dzieci wiejskich" pracuje intensywnie i ciągle, zatem nowe alergeny nie robią na nim dużego wrażenia. U "dzieci miejskich" układ odpornościowy pracuje na wolniejszych obrotach, może zatem zbyt intensywnie zareagować po kontakcie z alergenem, gdyż na co dzień bywa rozleniwiony, czasami wręcz uśpiony. 

Nie znaczy to, że dzieci należy wychowywać w brudzie i nie dbać o higienę. Powstaje pytanie czym jest brud? Osobiście uważam, że o brudzie można mówić, gdy dziecko bawi się i je w piaskownicy, Rodzice nie dbają specjalnie o porządek w domu, nie myją za każdym razem dziecku rączek przed jedzeniem, w domu są wychodzące na zewnątrz i nieregularnie odrobaczane zwierzęta, które dziecko całuje lub z nimi śpi itp. 

Zgadzam się, dzieci wychowywane w warunkach mniej higienicznych i spożywające mniej antybiotyków statystycznie rzadziej chorują na alergie, jak i w ogóle rzadziej chorują, bo są bardziej uodpornione. Dzieciak bombardowany na co dzień drobnoustrojami, zwykle harmonijnie buduje odporność. Wczesny kontakt z wieloma czynnikami infekcyjnymi i alergenami wpływa stymulująco na system odpornościowy. Dzieci ze wsi mają w swoim otoczeniu więcej czynników, z którymi organizm jest się w stanie "zapoznać". Sterylny i ucywilizowany tryb życia prowadzi do tego, że układ immunologiczny zaczyna nadmiernie reagować na różne, w skrajnych przypadkach, nawet neutralne czynniki środowiskowe.

Powstają pytania, żyć w warunkach mniej higienicznych, zwalczać pasożyty, czy nie? Odpowiedź nie jest prosta. Każdy przypadek powinien być analizowany indywidualnie. Argument, że lepiej wybrać mniejsze zło, niż większe, pada w tego typu sytuacjach bardzo często, choć zwykle – nietrafnie. Tam bowiem, gdzie zastosowano go prawidłowo przy konkretnej decyzji, wyboru dokonano zwykle intuicyjnie i nie było potrzeby podejmowania dłuższej dyskusji na ten temat. Kiedy do dyskusji dochodzi, zwykle problem leży w jakiejś kontrowersji, w której z jednej strony jest nie do końca wypowiedziana, ukryta w sumieniu intuicja moralna, a z drugiej tzw. „zdrowy rozsądek”, który w przedziwny sposób próbuje znaleźć usprawiedliwienie dla swoich decyzji.

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń
Rockandrollowy Pluszak

Wszystkie utwory

Rockandrollowy Pluszak - okładka

Rockandrollowy Pluszak

00:58
Wesoły Miś Eryś i przyjaciele - okładka

Wesoły Miś Eryś i przyjaciele

02:26
Miś Patryś i pierwszy śnieg - okładka

Miś Patryś i pierwszy śnieg

03:32
Mój mały przyjaciel - okładka

Mój mały przyjaciel

01:22
Zdrowieje z Misiem Farmakusiem - okładka

Zdrowieje z Misiem Farmakusiem

03:04
Zdzisiek i czary - okładka

Zdzisiek i czary

00:43
Magiczna przygoda Misia OLI - okładka

Magiczna przygoda Misia OLI

01:18
Miś bez imienia - okładka

Miś bez imienia

02:43
Zakochany Miś - okładka

Zakochany Miś

03:29
Bardzo kochany miś - okładka

Bardzo kochany miś

01:02
Miś na dobranoc - okładka

Miś na dobranoc

00:50
Ubraniowa zagadka - okładka

Ubraniowa zagadka

01:33

Ulubione utwory