Czytaj
Czy krzyk równa się klaps? - ilustracja

Czy krzyk równa się klaps?

Oceń 2

Kiedy w nowoczesnym systemie wychowawczym na kary cielesne mówi się „nie nie”, „nigdy w życiu”, co więcej pozostaje rodzicom? Krzyk?

Tak, tak krzyk, wrzask to często jedyna linia obrony i próba zachowania dyscypliny, jaką praktycznie każdy rodzic stosuje. Często po ataku furii z powodu kolejnego buntu naszego małoletniego, popadamy w kolejną skrajność – wyrzuty sumienia. I tak kółko się zamyka. Bo ani krzyk niczego nie da, ani wyrzuty nam dobrze nie robią.

Nie tak dawno temu czasopismo akademickie Child Development postawiło tezę, że krzyk rodzica równa się z karą cielesną. Krzyk jest agresją słowną, która ma znaczący wpływ na funkcjonowanie dziecka. Jak podaje anglojęzyczny Journal of Marriage and Family, dzieci z rodzin, w których dochodzi do słownej przemocy, mają często obniżoną pewność siebie, wykazują zwiększoną agresję oraz zwiększony wskaźnik zachorowalności na depresję. Rodzice, zaś, którzy dopuszczają się ataków furii przynajmniej dwa razy w miesiącu, częściej skłonni są do rzucania wręcz obelg i upokarzających słów, gdyż ich obniżony próg wytrzymałości skłania ich do wyładowań na większym, a tym samym gorszym, poziomie agresji.

Czy więc zwykłe jednorazowe podniesienie głosu jest tak niewinne, jak myśleliśmy?

Rodzice często nie przyznają się do tego, że stosują wobec dzieci jakiekolwiek formy przemocy. Czy to niewinny klaps, czy krzyk dla nich oznacza przyznanie się do błędu, do porażki wychowawczej. 

Jednak, tylko ktoś o naprawdę stoickim spokoju byłby w stanie powstrzymać się od jakiegokolwiek podniesienia głosu. Jak więc radzić sobie w sytuacjach, które wystawiają naszą cierpliwość na naprawdę ciężką próbę?

Przede wszystkim musimy powiedzieć to głośno – krzyk nie jest dobrym sposobem na utrzymanie dyscypliny, to jednorazowy zabieg, który daje wyłącznie jednorazowe korzyści.  Krzyk uczy nasz mózg agresji, wywołuje stan podenerwowania, który swoje ujście ma… właśnie w krzyku. Krzyk uczy agresji nasze dzieci, a przy tym wpływa bardzo negatywnie na jego emocje.

Co więc radzą specjaliści? Musimy uczyć się wyczuwać potrzeby naszego dziecka, jego złe zachowanie lub marudzenie zazwyczaj są manifestem czegoś, co siedzi głęboko w nim. A jeśli już zdarzy nam się krzyknąć, przeprośmy dziecko i wytłumaczmy skąd owa agresja u was się wzięła. Dziecko wówczas nauczy się, że to nie on jest powodem naszych złych emocji, a jego zachowanie, które nie zawsze nam się podoba. 

Chyba nie chcemy, by nasze „napady” złości pociągnęły ze sobą całą lawinę złych zachowań u dzieci? Zapamiętajmy więc: krzyk nie zawsze jest tak niewinny jak myślimy, krzyk może równać się agresja, podobnie, jak przemoc fizyczna.

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń