Czytaj
Lekcja szczęścia w dwóch częściach cz. I - ilustracja

Lekcja szczęścia w dwóch częściach cz. I

Oceń 150

Jesteśmy bardzo poważnymi ludźmi. My - matki o dłoniach codziennie krojących rzeczywistość, jakby to były pomidory. My - ojcowie o zmarszczonych brwiach, między którymi zbierają się wszelkie kłopoty wszechświata. My - dorastające siostry lub bracia zbierający rozedrgane żniwo szalejących hormonów. Jesteśmy bardzo poważnymi ludźmi, w przeciwieństwie do beztroskich dzieci, które nie wiedzą co to powaga, ale na pewno znają piosenki szumiące w konarach drzew. Nie wiedzą też za dużo o słowie "przyszłość", chyba jedynie w kontekście pójścia spać (co jest przyszłością najmroczniejszą oraz najrozpaczliwszą). My o przyszłości wiemy wszystko i przejmujemy się nią tak bardzo, że czasem zapominamy, że istnieje także "teraz". I, chociaż brzmi to niezwykle prosto oraz naiwnie, teraz jest teraz i trzeba z niego korzystać. Nikt nie nauczy nas tego lepiej, niż nasi mali podopieczni.

Nie bój się tworzyć

Czy zauważyliście jak często Wasze dzieci coś tworzą? Układają domki z najdziwniejszych przedmiotów, wymyślają latające machiny z krzesła, patelni i lampki, sklejają barwne papierki albo zapamiętale marzą kredkami po białych kartkach papieru. Z czasem przestajemy robić takie rzeczy. Nasza, niegdyś nieposkromiona, wyobraźnia powoli przygasa i nie widzimy już smoków w chmurach. Dzieje się tak wcale nie dlatego, że nie umiemy już dostrzec niesamowitości, ale bardziej z powodu narzucanego nam przykazu "zejścia na ziemię". "Przestań bujać w obłokach" mówi nam dziadek, kiedy podczas wycieczki w góry siadamy na chwilę na wrzosowisku i wymyślamy historię o trzech małych owieczkach "Trzeba iść, musisz iść." Ciągle musimy iść w niezwykle ważne miejsca, niemożliwie istotne rzeczy. Czy naprawdę stanie się coś strasznego, jeśli któregoś razu zamiast zabawy w dorosłych, wyjdziemy z pudełka codzienności i stworzymy coś dla czystej przyjemności tworzenia? Narysujemy bezsensownego słonia (ktoś pamięta jeszcze jak rysowało się schematycznego słonia?) albo problem, który nas gnębi rozłóżmy na kolorową mapę myśli. Badania naukowe dowodzą, że osoby ćwiczące wyobraźnię potrafią znaleźć zdecydowanie więcej rozwiązań z sytuacji (i niejednokrotnie są to solucje bardzo zaskakujące), niż ludzie myślący liniowo. Twórzcie, a codzienność stanie się prostsza (i na pewno ciekawsza). 

Każdego dnia spróbuj chociaż jednej nowej rzeczy

Dla dziecka każdy dzień jest wyzwaniem i szansą na spróbowanie czegoś absolutnie nowego. Czy to będzie wiązanie buta, czy może odkrycie, że biały klej do papieru wcale nie jest najlepszą przekąską między posiłkami - zawsze jest to coś, czego nie było wcześniej. Maluch uczy się i poznaje, bo ma odwagę oraz… no cóż… nie podejrzewa, że coś może się nie udać. Wskakuje na głęboką wodę, bo nie wie czym jest głębokość, a ma pewność, że zawsze wypłynie. Nie może przecież być inaczej. Strach przychodzi z czasem. Strach i leniwość. Im jesteśmy starsi, tym mocniej obawiamy się wielu czynników, które powstrzymują nas przed próbowaniem. "Co pomyśli sobie o mnie instruktorkach na pierwszych zajęciach tańca, kiedy odkryje, że ledwo umiem wybić rytm?" "A co jeśli mango jest okropne w smaku? Nie, nie ma sensu go kupować. Zostanę przy jabłkach." Co się stanie, co o mnie pomyślą, czy aby na pewno warto, jeszcze się nad tym zastanowię, czerwony to chyba nie mój kolor. Potrafimy mnożyć niepewności w nieskończoność, a czas płynie i umyka, zostawiając nas z bagażem wypełnionym po brzegi "co by było gdyby". Nie pomaga też nabyta z czasem i pielęgnowana na kanapie postawa leniwca, który podszeptuje nam, że wygodniej będzie pójść utartą ścieżką, bo jest krótsza i dobrze nam znana. Nie zgubimy się na niej. Czasem jednak najlepsze przygody wynikają z chwilowego pogubienia. Dlatego pozwólmy sobie na to, żeby raz na jakiś czas zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiliśmy. Nie wstydźmy się, nie odkładajmy w czasie, nie bójmy się. Bo na koniec może się okazać, że warto było spróbować mango. Okazało się słodkie.   

Nie wstydź się śpiewać

Małe dzieci śpiewają dla siebie samych piosenki o wszystkim. O zjedzonych kanapkach, o jabłuszku w fartuszku, o tym, że Michalinka w przedszkolu miała niebieską sukienkę. Nucą, bo są szczęśliwe, a słowa ich utworów nie zawsze muszą mieć dużo sensu. Chodzi najzwyczajniej o radość oraz zadowolenie z siebie lub otaczającego świata. Dzieci są pod tym względem niczym mruczące koty, które wypiły śmietanę i w końcu mogą się zdrzemnąć. Kiedy ostatni raz nuciliście? 

Z tym pytaniem zostawiamy Was i zapraszamy do przeczytania drugiej części artykułu!

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń