Czytaj
O dzieciństwie ze smartfonami, tabletami i komputerami. - ilustracja

O dzieciństwie ze smartfonami, tabletami i komputerami.

Dr Wojciech Ozimek
Oceń 2



Zawsze, gdy obserwuję w poczekalni naszego centrum niemowlaki bawiące się biegle, z pełnym zaangażowaniem, wręcz obsesyjnie smartphonami, tabletami i notebookami zadaję sobie ciągle te same pytania. Czy pierwsze slowa dziecka to "gugu" czy "gugl"? Dokąd to wszystko doprowadzi? Gdzie są (o ile istnieją) granice? Jak to wpłynie na "zawartość dziecka w dziecku", strukturę jego osobowości, zdolność do prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego? Czy niepotrzebnie martwimy się, jak zdominowujące nasze życie technologie będą wpływać na zdrowie fizyczne, emocjonalne, umysłowe, społeczne i duchowe? Czy dzieci będą zdolne do rozpoznawania uczuć i wyrażania ich w odpowiedni sposób? Czy posiądą umiejętność radzenia sobie ze stresem, napięciem, lękiem, depresją, agresją? Czy zabawa z nowoczesną technologią poprawi czy zmniejszy zdolność do logicznego i jasnego myślenia? Jak to wpłynie na zdolność do nawiązywania, podtrzymywania i rozwijania prawidłowych relacji z innymi ludźmi ? Czy dzieci bombardowane nieustannie nowoczesnymi technologiami, będą w stanie, niezależnie od wiary i praktyk religijnych, stworzyć sobie osobiste 'credo', zbiór zasad, zachowań i sposobów osiągania wewnętrznego spokoju i równowagi? Czy Dr Google pozwoli im jeszcze zadawać samemu sobie pytania i zaczekać na własną odpowiedź?



Uważam się za osobę nadążającą i relatywnie podążającą za nowinkami technologicznymi oraz korzystającą z nich w szerokim zakresie. Tym niemniej czasami mam wrażenie, że ogarnąć to wszystko z perspektywy kogoś, kto we wczesnym dzieciństwie bawił się pluszowym misiem i gumową kaczuszką - nie jest łatwo ;).



Czy wiecie, że obecne pokolenie dzieci i młodzieży zasila tzw. pokolenie długich kciuków? Czy wiecie, że używanie smartfonów i tabletów ma zły wpływ na nasze zdrowie? Czy wiecie, że miłość do gadżetów sprawia, że cierpimy? 

Chcecie konkretów? Bóle mięśni, urazy ścięgien, deformacje kręgosłupa, nawet problemy psychologiczne – to główne dolegliwości. Urządzenia elektroniczne stają się w naturalny sposób tym mniej przyjazne, im więcej czasu z nimi spędzamy. Problem może się wydawać niepoważny tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości spędzamy z e-gadżetami w dłoni coraz więcej czasu, średnio od pół godziny do nawet dwóch godzin dziennie. Wpisujemy teksty wiadomości SMS, odpowiadamy na e-maile, publikujemy nowe statusy na Facebooku, czytamy wiadomości, oglądamy filmy, sprawdzamy na mapie trasę dojazdu. A to niestety nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie naszych ciał.



Termin „iDisorder" w wolnym tłumaczeniu "iChoroba", nawiązujący do nazw gadżetów firmy Apple, rozpropagował swego czasu amerykański naukowiec dr Larry Rosen z Uniwersytetu Stanowego Kalifornii. Zajmuje się on dziedziną, którą sam określił mianem psychologii technologii. Jego zdaniem nasze uzależnienie od elektroniki osiągnęło rozmiary epidemii, ba wręcz pandemii.

 Jak się to uzależnienie objawia? To głównie problemy z koncentracją, zaburzenia osobowości, obsesje, lekceważenie innych osób, kłopoty ze snem. Nasze uzależnienie od nowych technologii i dostępność Internetu 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu sprawiają, że wszyscy zachowujemy się, jakbyśmy mieli...ADHD.

 A to tylko część „psychologiczna" "iChoroby". Jest też aspekt czysto fizyczny. Staliśmy się niewolnikami ekranów, których używamy przez ponad dwie godziny dziennie w drodze do pracy i w domu, a nasze ciała nie są przystosowane do takich urządzeń. Telefony są generalnie zbyt małe, mają zbyt małe przyciski i ekrany, a koncentracja na wyświetlaczu smartfona skutkuje nieprzyjemnościami, począwszy od wypadków na ulicy po zaburzenia rytmu dobowego.

 Wykonany przez naukowców z Western Washington University eksperyment dowiódł na przykład, że 75% osób używających smartfonów w miejscach publicznych nie zwraca praktycznie żadnej uwagi na otoczenie. Pisanie SMS, twittowanie czy publikowanie statusu na FB tak ich pochłaniało, że nie zauważyli przejeżdżającego obok rowerzysty. Niby nic dziwnego, tyle że rowerzystą był żywo gestykulujący naukowiec przebrany w krzykliwy strój klowna, w dodatku jadący na jednokołowym rowerze. Po opublikowaniu tych wyników lokalne władze w USA próbowały nawet wprowadzić zakaz używania telefonów komórkowych podczas przechodzenia przez jezdnię. Bezskutecznie.



Podobnie jest z zaburzeniami snu. Sprawdzili to naukowcy z Rensselaer Polytechnic Institute badający wpływ podświetlenia ekranu na produkcję melatoniny – hormonu kontrolującego rytm dobowy. Przeglądanie wiadomości na tablecie przez mniej więcej dwie godziny przed snem zmniejsza produkcję tej substancji o jedną piątą. To wystarcza, aby zaburzyć rytm snu i czuwania u nastolatków i młodych dorosłych, którzy i tak przecież z reguły kładą się później spać, przy czym im jaśniejsze podświetlenie ekranu, tym silniejszy ten efekt. W przyszłości producenci powinni wziąć te obserwacje pod uwagę, aby zmniejszyć wpływ korzystania z takich urządzeń na zdrowie człowieka. Ale czy są tym zainteresowani?



Zależność od nowych technologii najłatwiej prześledzić na przykładzie liczby wysłanych wiadomości tekstowych. W 2006 roku było to średnio 50–70 wiadomości SMS miesięcznie. Teraz ok. 200, nie wliczając w to wiadomości przesyłanych przez Internet, czatów i komentarzy w serwisach społecznościowych. Smartfonów używamy coraz częściej nie do rozmów telefonicznych, ale do Internetu i do pisania, o czym doskonale wiedzą operatorzy telekomunikacyjni. A coraz częściej przekonują się o tym również lekarze. Znam rodziny, których członkowie wysyłają sobie SMS z pokoju do pokoju, a Wy?

 Miałem pacjentkę, u której stwierdziłem zapalenie ścięgien w palcach wynikające z ciągłego stukania kciukiem w ekran smartfona. Nie była w stanie poruszać dłonią przez kilka tygodni. Była diagnozowana w kierunku boreliozy, chorób reumatoidalnych, nawet zaburzeń psychicznych, a przyczyną było... obsesyjne walenie kciukiem w ekranik tableta.



Co gorsza ten sam efekt dotyczy również kręgosłupa. Na skutek pochylania się nad ekranem trzymanym w dłoniach „nałogowcy" doświadczają bólu ramion, pleców i szyi. Ludzka głowa waży średnio 3–4 kg. Jeżeli stoimy w odpowiedniej pozycji, czyli ramiona, biodra, kolana i kostki są w jednej linii, ciężar ten jest przenoszony w sposób efektywny. Jednak jeżeli wpatrujemy się w ekran, odczuwalny ciężar jest czterokrotnie większy. 

Zarówno „smartfonowy kciuk", jak i bóle ramion i szyi to skutek chronicznego przeciążenia mięśni i ścięgien zwanego RSI (Repetitive Strain Injury). Jeszcze do niedawna schorzenie to dotykało wyłącznie osób przez długie godziny piszących na klawiaturze np. informatyków, czy sekretarek, a także pracowników fizycznych wykonujących te same, powtarzalne czynności. 

Teraz przed RSI lekarze ostrzegają nastolatków z tabletami w dłoniach. Zalecamy między innymi korzystanie z funkcji rozpoznawania mowy, czy zmianę ekranu na większy.

 Wygląda też na to, że smartfony, tablety i bycie ciągle online odbijają się także na naszym zdrowiu psychicznym. Najpoważniejszy wydaje się zespół zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych manifestujący się obsesyjnym pragnieniem sprawdzania co minutę ekranu telefonu i tabletu. Wiele osób czuje, że musi być online, boją się, że świat się zawali, jeżeli natychmiast nie odpowiedzą na jakąś wiadomość. 

Tacy delikwenci czują wibracje w telefonie sygnalizujące nadejście nowej wiadomości nawet wtedy, gdy telefon jest wyłączony. Mówimy wtedy o zespole (syndromie) fantomowych wibracji. Ten  sam niepokój odczuwają, gdy przez chwilę są poza zasięgiem sieci i nie mają dostępu do Internetu. 

Nasze uzależnienie od ekranów może przynieść nieoczekiwane skutki. Lepiej będą sobie radzić osoby o... dłuższych palcach. Jeżeli macie mniejsze dłonie, będzie Wam po prostu ciężej. 

Najwyraźniej ewolucja wzięła to sobie do serca: wykonane w 1931 roku przez słynnego antropologa Montague Francisa Ashley-Montagu pomiary wykazały, że średnia długość kciuka to 2 cale. Pomiary powtórzono po 60 latach na życzenie amerykańskiej armii wykazały, że kciuki nam urosły do 2,7 cala- czyli kciuki wydłużyły się nam średnio o 1,8 cm...

Podsumujmy. Nie chodzi o to, żeby demonizować telefony i tablety. Wystarczy ograniczyć ich używanie do 40 minut dziennie. Unikanie "iChorób" nie oznacza, że mamy wyrzucić technologię do kosza. Wszystko z umiarem i zachowując spokój i równowagę ducha.

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń
Rockandrollowy Pluszak

Wszystkie utwory

Rockandrollowy Pluszak - okładka

Rockandrollowy Pluszak

00:58
Wesoły Miś Eryś i przyjaciele - okładka

Wesoły Miś Eryś i przyjaciele

02:26
Miś Patryś i pierwszy śnieg - okładka

Miś Patryś i pierwszy śnieg

03:32
Mój mały przyjaciel - okładka

Mój mały przyjaciel

01:22
Zdrowieje z Misiem Farmakusiem - okładka

Zdrowieje z Misiem Farmakusiem

03:04
Zdzisiek i czary - okładka

Zdzisiek i czary

00:43
Magiczna przygoda Misia OLI - okładka

Magiczna przygoda Misia OLI

01:18
Miś bez imienia - okładka

Miś bez imienia

02:43
Zakochany Miś - okładka

Zakochany Miś

03:29
Bardzo kochany miś - okładka

Bardzo kochany miś

01:02
Miś na dobranoc - okładka

Miś na dobranoc

00:50
Ubraniowa zagadka - okładka

Ubraniowa zagadka

01:33

Ulubione utwory