Czytaj
Prawdziwa historia Świętego Mikołaja - ilustracja

Prawdziwa historia Świętego Mikołaja

Oceń 145

Kim jest sympatyczny starzec z dużą siwą brodą? Skąd wzięła się tradycja, a właściwie kult Mikołaja?

W chrześcijaństwie postać Mikołaja, który stał się świętym, była/jest postacią jak najbardziej prawdziwą.  Biskup z Miry zasłynął ze swoich czynów – obdarowywania biednych oraz cudotwórstwa. Ten żyjący w latach 270 – 345/352 duszpasterz nie był obojętny na nędzarzy, którym chętnie rozdawał swój odziedziczony majątek. Jak wieści niosą, raz usłyszawszy o historii biednego człowieka, który z biedy postanowił sprzedać swoje trzy córki do domu publicznego, Mikołaj z Miry tak się przejął, że wrzucił mu przez okno sakwy pełne pieniędzy. To właśnie na cześć tych czynów do dziś funkcjonuje mit wrzucania prezentów przez komin, zaś w datę śmierci biskupa (6 grudnia), czyli w tzw. Mikołajki, praktykowane jest wręczanie podarków.

Jednak nie od razu w okresie Świąt Bożego Narodzenia pielęgnowany był zwyczaj z prezentami. Jak również nie od razu Mikołaj przypominał tego ciepłego pana z siwą brodą i w czerwonym kubraku.

Postrzeganie Mikołaja właśnie w takim wydaniu miało swój początek w stanach, a dokładnie na wyspie Manhattan, na której obecnie znajduje się miasto opatrzone nazwą Nowy Jork.

Tradycję mikołajkową przywieźli na Manhattan imigranci z Holandii, w której to św. Mikołaj pełnił rolę patrona Amsterdamu. Holendrzy 6 grudnia hucznie świętowali imieniny swojego patrona, którego nazywali Sinter Klaas.

Zazdroszcząc tego rytuału przyjezdnym, z czasem i amerykanie zaczęli dzień 6 grudnia obchodzić z wielką pompą. Nie umiejąc jednak wypowiedzieć holenderskiej nazwy św. Mikołaja, przemianowali go na Santa Claus.

Od tego momentu tradycja mikołajkowa zaczęła być w stanach praktykowana, a wizerunek tego empatycznego starca rozpoczął swoją ewolucję. Początkowo św. Mikołaj przywdziewał szaty biskupa, a za środek lokomocji służył mu skromny osiołek. Później zaś jego buzią ozdobiły: siwy wąs, broda, a także rumiany pąs, a jego odzieniem był czerwony kubrak z równie czerwoną czapą otoczoną białym materiałem. Ciężkie buty nadawały postaci więcej powagi, w końcu Mikołaj nie rozdawał już tylko prezentów, ale również rózgi.

Rok 1823 i poemat jednego z dziennikarzy nowojorskiego dziennika, stały się przełomowe nie tylko dla wizerunku św. Mikołaja, ale również dla samej daty obdarowywania przez niego prezentami.  Otóż Clement Moore odchodząc od tradycji praktykowanej w Europie, jako termin wręczania prezentów podał datę 24 grudnia, czyli noc wigilijną. Po raz pierwszy też napisał o mikołajowym pojeździe, jako o saniach z reniferami, które towarzyszą św. Mikołajowi podczas rozwożenia prezentów, które miały być wrzucane przez komin wprost pod choinkę. Moore zaproponował też trochę inny wizerunek tego starca, jako postaci podobnej do gnoma z legend brytyjskich, czy skandynawskich.

Ostatnie szlify w wyglądzie św. Mikołaja naniósł niejaki Thomas Nasta – rysownik magazynu Harper’s, który podtrzymał kult niewysokiego mężczyzny, jednak jako pierwszy na dobre utożsamił kolor Mikołajowego stroju z barwą czerwono-białą.

Typowo komercyjny wygląd Mikołaja, czyli bardziej współczesnego gościa, wypromował koncern Coca-Cola, który też jako pierwszy wykorzystał go w reklamie.

Od tej pory św. Mikołaj zagościł nie tylko w kulturze amerykańskiej, ale i europejskiej, przyjmując różne, tożsame z danym językiem nazwy, a nawet zmieniając kolory. I tak np. w Rosji Mikołaj nazywany jest Dziadkiem Mrozem, a jego pomocnicą jest Śnieżynka. W Hiszpanii postać Mikołaja jako takiego funkcjonuje, jednak prezenty rozdają dzieciom Trzej Królowie. W Skandynawii nadal wizerunek tegoż świętego utożsamiany jest z legendarnym gnomem.

A jak jest w Polsce? Co ziemia, to inny obyczaj. Na zachodzie Mikołaj jest Gwiazdorem, w Małopolsce rozdawaniem prezentów w noc wigilijną zajmuje się Aniołek, zaś św. Mikołaj czyni to w noc z 5 na 6 grudnia. Podobnie jest na Górnym Śląsku, tylko tutaj Aniołka zastępuje Dzieciątko (synonim małego Jezusa Chrystusa).

Jakbyśmy Mikołaja nie nazwali, jedno jest pewne – ten sympatyczny starzec, który początek swój wziął od prawdziwej postaci biskupa z Miry, to z pewnością wzorzec warty do naśladowanie. W końcu kto inny, jak nie ten miły starszy pan z rumianą buzią i workiem pełnym prezentów, potrafi tak ocieplić grudniowe mrozy prezentem, czy szczerym i serdecznym uśmiechem?

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń
Rockandrollowy Pluszak

Wszystkie utwory

Rockandrollowy Pluszak - okładka

Rockandrollowy Pluszak

00:58
Wesoły Miś Eryś i przyjaciele - okładka

Wesoły Miś Eryś i przyjaciele

02:26
Miś Patryś i pierwszy śnieg - okładka

Miś Patryś i pierwszy śnieg

03:32
Mój mały przyjaciel - okładka

Mój mały przyjaciel

01:22
Zdrowieje z Misiem Farmakusiem - okładka

Zdrowieje z Misiem Farmakusiem

03:04
Zdzisiek i czary - okładka

Zdzisiek i czary

00:43
Magiczna przygoda Misia OLI - okładka

Magiczna przygoda Misia OLI

01:18
Miś bez imienia - okładka

Miś bez imienia

02:43
Zakochany Miś - okładka

Zakochany Miś

03:29
Bardzo kochany miś - okładka

Bardzo kochany miś

01:02
Miś na dobranoc - okładka

Miś na dobranoc

00:50
Ubraniowa zagadka - okładka

Ubraniowa zagadka

01:33

Ulubione utwory