Czytaj
Witamina D - ilustracja

Witamina D

Dr Wojciech Ozimek
Oceń 8

Ponad 90% Polaków ma niedobory witaminy D! Z niedoborem witaminy D wiąże się wyższe ryzyko cukrzycy, niektórych nowotworów i depresji. Zatem nawet zdrowe osoby powinny zażywać profilaktycznie tę witaminę.

Wiem, że w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej badań podważających stosowanie suplementów witaminowych przez osoby zdrowe. Wskazują one, że może to przynosić więcej szkód niż pożytku. Wiem też, że ludzie mają skłonność do generalizowania i upraszczania, ale musicie mi uwierzyć, że witamina D stanowi tu jednak wyjątek.

Z badań epidemiologicznych wynika, że ze względu na położenie geograficzne i klimat Polski, ponad 90% populacji naszego kraju ma deficyty tej witaminy, dlatego codzienne jej zażywanie odgrywa ogromną rolę w zapobieganiu wielu schorzeniom przewlekłym.

Do niedawna witaminę D kojarzono wyłącznie z korzystnym wpływem na układ kostny. Wiadomo było, że jej niedobory grożą krzywicą u dzieci, a u starszych osób - osteoporozą i związanymi z nią złamaniami. Dzięki rozwojowi nauk medycznych mamy coraz więcej dowodów na to, że witamina D działa na cały organizm, niezależnie od wieku. Receptory dla niej obecne są niemal w każdej komórce naszego ciała!

Oczywiście nikt nie umrze nagle z powodu deficytu witaminy D, ale już ryzyko rozwoju schorzeń cywilizacyjnych z nim związanych znacząco rośnie. Lista tych schorzeń jest bardzo długa- począwszy od choroby układu sercowo-naczyniowego, przez cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, nowotwory - w tym rak piersi i jelita grubego, choroby autoimmunologiczne, reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, infekcje związane z obniżeniem odporności, aż po depresję.

Przypominam, że podstawowym źródłem witaminy D jest nasza skóra, która syntetyzuje ją pod wpływem promieni słonecznych. Niestety, w związku z położeniem geograficznym w Polsce synteza skórna zachodzi jedynie od końca kwietnia do początku września w słoneczne dni między godziną 10.00 a 15.00. Trzeba jednak przebywać na słońcu codziennie minimum przez 15 minut i odsłonić co najmniej 18% powierzchni skóry, czyli przedramiona i częściowo nogi oraz nie pokrywać jej filtrami przeciwsłonecznymi. Wtedy mamy szansę zsyntetyzować odpowiednią ilość witaminy D. Jednak wystarczy, że dzień jest pochmurny i synteza nie zachodzi. Podobnie jest nawet w słoneczne dni jesienią i zimą i wiosną - ze względu na kąt padania promieni słonecznych! 

U większości Polaków nawet w słoneczne miesiące produkcja witaminy D w skórze nie zachodzi w wystarczającym stopniu. Nasze życie wygląda tak, że wszędzie przemieszczamy się samochodami. Wstajemy rano, odwozimy dzieci do szkoły, dzieci spędzają tam osiem godzin, przyjeżdżamy po nie samochodem, zawozimy na zajęcia dodatkowe, a to wszystko odbywa się w pomieszczeniach zamkniętych. Dlatego i dzieci i dorośli są narażeni na deficyty witaminy D.

Drugim naturalnym źródłem witaminy D może być dieta. W Polsce żywność nie jest jednak wzbogacana w witaminę D, a ryby morskie, które w nią obfitują spożywamy bardzo rzadko. Poza tym, żeby uzupełnić niedobory witaminy D wyłącznie z pokarmów musielibyśmy wypijać dziennie kilkanaście litrów mleka, zjadać kilkadziesiąt jajek lub kilkaset gramów ryby morskiej. To nie jest ani możliwe, ani zdrowe.

Pozostaje nam niestety uzupełnianie niedoborów poprzez suplementację. 

W 2013 roku opublikowane zostały rekomendacje na temat suplementacji witaminy D dla mieszkańców Europy Środkowej, w tym Polski. Przygotował je międzynarodowy zespół ekspertów. Opracowano rekomendacje dla wszystkich grup wiekowych - od kobiet ciężarnych, przez noworodki, niemowlęta, dzieci, młodzież, osoby dorosłe, aż po seniorów. Uwzględniono też osoby z grup szczególne zagrożonych niedoborami witaminy D, jak osoby otyłe i pracujące na nocną zmianę.

I tak dzieciom do 6. miesiąca życia eksperci zalecają podawanie 400 jednostek międzynarodowych (IU), tj. 10 mikrogramów witaminy D na dobę. Maluchy w wieku od pół roku do 12. miesiąca życia powinny otrzymywać od 400 do 600 IU, zależnie od ilości witaminy D w diecie. Dzieci i młodzież do 18. roku życia powinny przyjmować 600-1000 IU zależnie od masy ciała- przez cały rok, jeśli w miesiącach letnich nie jest zapewniona odpowiednia ekspozycja skóry na słońce. Dawki dla osób dorosłych zostały wyznaczone na 800-2000 IU, zależnie od masy ciała i przez cały rok, jeśli od kwietnia do września nie jest zapewniona odpowiednia synteza skórna. U ciężarnych suplementacja witaminą D w dawkach 1500-2000 IU powinna się rozpocząć nie później niż od drugiego trymestru ciąży. Seniorom naukowcy zalecają dawki od 800 do 2000 IU przez cały rok. Jest to związane z tym, że u osób starszych synteza skórna zachodzi gorzej z powodu starzenia się skóry.

W rekomendacjach przewidziano też wyższe dawki witaminy D na dobę dla otyłych dzieci i dorosłych. Osoby otyłe muszą spożywać jej więcej, bo witamina D chętniej rozpuszcza się w tłuszczach. Nadmiar tkanki tłuszczowej jest dla witaminy D jak gąbka - witamina D jest w niej gromadzona, dlatego nie trafia do krwiobiegu i nie wywiera efektu biologicznego na tkanki w organizmie. Osobom otyłym zwykle rekomenduje się dwukrotnie wyższe dawki niż ludziom o prawidłowej masie ciała. Wówczas w pewnym momencie dochodzi do wysycenia tkanki tłuszczowej witaminą D, a jej nadmiar jest uwalniany do krwi i może wywierać korzystny wpływ na zdrowie.

Powyższe rekomendacje dotyczą osób zdrowych, a stosowanie zalecanych w nich dawek nie wymaga wykonywania badania poziomu 25-hydroksywitaminy D w surowicy krwi i jest bezpieczne. Jeśli ktoś ma obsesyjną chęć wykonania takich badań, to oczywiście może je wykonać, ponieważ wiedza o statusie zaopatrzenia organizmu w witaminę D umożliwia precyzyjniejsze dobranie dawek. Im większy deficyt, tym dawka powinna być większa. Za optymalne uznaje się stężenie witaminy D we krwi od 30 do 50 nanogramów na mililitr.

W swoich rekomendacjach międzynarodowy zespół ekspertów zaleca, by oznaczenie poziomu 25-hydroksywitaminy D we krwi wykonywać jedynie u ciężarnych, a także osób z takimi przewlekłymi problemami zdrowotnymi, jak m.in. przewlekła choroba nerek, choroby alergiczne, autoimmunologiczne, przewlekła terapia steroidami i inne.

Na temat witaminy D ciągle pokutuje wiele mitów, np. że przyjmowanie jej suplementów zwiększa ryzyko kamicy nerkowej i może szkodzić nerkom. Tymczasem na pewno ww dawki nie stanowią czynnika ryzyka uszkodzenia nerek, a przewlekła choroba nerek jest wręcz wskazaniem do suplementacji tą witaminą. 

Przypominam, że na rynku dostępny jest cały wachlarz preparatów z witaminą D. 

Reprezentuję stanowisko, że można stosować witaminę D bez recepty, pod warunkiem, że została one wytworzone zgodnie z dobrą praktyką wytwarzania (GMP). Najważniejsze, by przyjmować ją codziennie, w odpowiedniej dawce.

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń