Czytaj
Z czym to się je - egzotyczne owoce - ilustracja

Z czym to się je - egzotyczne owoce

Oceń 3

Wygląda na to, że powoli mijają te słodkie chwile, podczas których z drewnianych skrzynek na straganach wysypywały się kolorowe czereśnie albo słodkie morele. Truskawki, wiśnie, agrest - wszystko to, spakowało swoje walizki i popłynęło razem z latem na drugą stronę półkuli, żeby wrócić do nas za rok. Koniec ciepłych dni, proszę Państwa. Nadszedł czas babiego lata, a za chwilę będziemy zmuszeni zaprosić do naszego życia milion drobnych płatków śniegu. I chociaż każda pora roku ma swoje zalety, to nadal chce się zaśpiewać za słynną piosenką Kabaretu Starszych Panów: “Addio pomidory…”. A żegnając pomidory oraz wspaniałe, polskie owoce musimy zacząć myśleć nad innym sposobem dostarczania naszym dzieciom witamin niezbędnych do walki z wszelkimi objawami przeziębień. Czas łaskawszym okiem spojrzeć na owoce egzotyczne, które powoli wdzierają się na półki supermarketów. Poniżej znajdziecie opis kilku takich smakołyków. Jak i po co jeść? Zaraz się dowiecie!

Zacznijmy od ananasa, który być może jest już całkiem popularny, ale nadal miewamy problemy z wyborem właściwego, dojrzałego produktu. Na co w takim razie zwrócić uwagę? Przede wszystkim na zapach. Odwracamy ananasa pióropuszem w dół i… wąchamy. Zdziwieni? Tak naprawdę aromat to najlepsze kryterium wyboru w wielu wypadkach. Podobnie będzie na przykład z melonem, który, tak jak ananas, musi wydzielać słodki, intensywny zapach. Nie liczy się wcale kolor, bo ten często uzależniony jest od gatunku. Możemy natomiast zwrócić uwagę na liście tego nieco kolczastego owocu - jeśli po wyjęciu jednego nich z pióropusza usłyszymy charakterystyczny trzask, to znak że ananas może powędrować z nami do domu. A dlaczego warto go z nami zabrać? Bo zawiera dużo witaminy C, związki miedzi i potasu oraz bromelinę, która działa przeciwzapalnie. Dodatkowo dobra informacja dla nas, drogie mamy, jeśli akurat jesteście na diecie, to wiedzcie, że ananas wspomaga odchudzanie przyspieszając przemianę materii. Oczywiście, jak większość owoców, składa się również z cukrów prostych, ale warto wybrać go mimo wszystko, jako zamiennik batonika. Na pewno wyjdzie nam to na zdrowie. 

Następne w kolejce mogą być figi, których szczyt sezonu przypada właśnie na ten okres. Wybierając te owoce zwróćmy uwagę na skórkę - musi być gładka i niepopękana. Istotna jest również twardość: owoce dobre do zjedzenia będą delikatnie miękkie. Te bardzo, bardzo miękkie są przejrzałe i nie ma sensu wkładać ich do koszyka.  W jaki sposób je podawać? Najlepiej jako dodatek do serów pleśniowych lub kozich. To niecodzienne dla nas zestawienie jest bardzo popularne na przykład we Francji, gdzie jednym z ulubionych przetworów są konfitury figowe. A dlaczego warto? Odpowiedź jest prosta - to świetne źródło potasu oraz doskonały naturalny lek przeciwzapalny oraz przeciwdrobnustrojowy. Ponadto wspomaga trawienie i dobrze wpływa na wątrobę.

Karambola to owoc, który wygląda w przekroju jak gwiazdka i przywodzi na myśl bardzo odległe, ciepłe wyspy otoczone cichym, ciepłym, łagodnym morzem. Przyjemny obrazek, prawda? Jeśli chodzi o smak - nie jest już tak słodko. Mamy bowiem do czynienia z nieco kwaśnym owocem, który dobrze nadaje się do sałatek, jako dodatek do mięs, lub galaretek. Można go także zwyczajnie zjeść na surowo. Nie wymaga obierania ze skórki, przy zakupie jednak musimy zwrócić uwagę na jej kolor, powinien być intensywnie żółty. Dlaczego warto? Bo lista witamin oraz składników dobrych dla naszych organizmów jest niemal tak długa jak Mur Chiński: witamina A, C, B, żelazo, wapń, magnez, cynk, potas, wszystko to znajdziemy w tym całkiem uroczym owocu. Co ciekawe, na Sri Lance, skąd pochodzi, sok karamboli wykorzystywany jest do zmniejszania temperatury podczas choroby.

Na zakończenie tego krótkiego przewodnika pozostał nam opis pięknego, wspaniale różowego owocu, którego potoczne określenie brzmi “smoczy owoc”. Zarówna nazwa, jak i wygląd pitai, bo o niej mowa, wysyła naszą wyobraźnie w długą podróż do odległych, egzotycznych światów. Po przekrojeniu różowej skórki, w środku, zobaczymy biały miąższ poprzecinany drobnymi, czarnymi pesteczkami. Owoc ten doskonale wygląda na zdjęciach, ale jak smakuje? Z tym niestety jest trochę gorzej. Być może jej delikatny, nieco “niewyraźny”, niemal mdły smak może przypaść do gustu, ale wymaga to chyba podniebienia wyjątkowego konesera. To, co ratuje pitaję, to fakt, że jest jest doskonałym źródłem fosforu i wapnia. Warto spróbować smoczego owocu chociaż raz, żeby wyrobić sobie na jego temat opinię. Jeśli nam nie zasmakuje - nic straconego. Na rynku czeka przecież na nas mnóstwo innych gatunków.  

Na koniec ważna uwaga: w każdym wypadku mówimy o świeżych owocach, a nie ich przetworzonych wersjach zamkniętych w puszkach lub wysuszonych, a następnie posypanych cukrem (kandyzowanych) - te pozbawione są jakichkolwiek wartości, a często wręcz są źródłem zupełnie pustych kalorii. 

Dodaj komentarz

Powrót

Popularne artykuły

Rozwiń